czwartek, 9 listopada 2017

Studia dzienne...czy warto? Moim zdaniem.

Mieszkam w typowo studenckim mieście, które w pażdzierniku zupełnie zmienia oblicze - pojawiają się korki, na ulicach centrum jest dużo więcej ludzi niż w wakacje etc. Zawsze widząc zagubione twarze niektórych, jak myślę, pierwszoroczniaków zastanawiam się czy będąc na ich miejscu z obecnym doświadczeniem życiowym również zdecydowałabym się na studia dzienne.
Na wstępię zaznaczę, że studiowałam dziennie przez 5 lat.

Z dzisiejszej perspektywy, a jestem 5 lat po studich i przez cały ten okres pracuję zawodowo, muszę stwierdzić, że nie zrobiłabym sobie tego drugi raz i nie straciłabym 5 lat na studiowanie w trybie dziennym. Moje studia przygotowywały mnie do pracy nauczyciela, której nie podjęłam. Pracuję      w zupełnie innej branży (w sumie od ukończenia studiów pracowałam w trzech miejscach) i muszę stwierdzić, że w pracy nabyłam o wiele więcej umiejętności niż podczas studiów.
Moje prace nauczyły mnie dyscypliny, wytrwałości, dodały pewności siebie, nauczyły jak stawiać sobie realne cele. Nie każda praca była łatwa i przyjemna, co więdzej w każdej pracy zdażały mi się momenty, kiedy myślałam, że nie zniosę dłużej presji, ilości zadań itp. Co więcej, muszę stwierdzić, że to właśnie te trudne doświadczenia dały mi najwięcej.

Z pewnością wśród młodych osób podejmujących studia jest wiele osób, które doskonale wiedzą co chcą podczas nich osiągnąć, mają jasno wytyczone cele na przyszłość, działają w wielu organizacjach studenckich. Ja również byłam dosyć aktywną studentką, działałam w duszpasterstwie akademickim i organizacji charytatywnej, nie mniej jednak nie byłam wystarczajaco konsekwentna w realizacji zanierzeń dotyczących przyszłej kariery zawodowej, nie zrobiłam podczas studiów przydatnych po studiach kursów, nie łączyłam nauki z pracą w ograniczonym etacie.

Gdybym raz jeszcze była na pierwszym roku studiów, zaczepiłabym się w jakiejś ciekawej organizacji studenckiej, np. AISEC, od 2-3 roku studiów poszukałabym pracy na np. 1/4 czy 1/2 etatu. Praca jest naprawdę świetną sprawą -uczy odpowiedzialności finasowej, daje poczucie neizależności, odciąża rodziców no i last but not least- im więcej obowiązków tym lepsza organizacja - w myśl zasady: "Jeśli masz mało czasuznajdź sobie dodatkowe zajęcie" :)

Jako przykład dobrze wykorzystanego moim zdaniem czasu studiów niech posłuży przykłąd mojego Męża - studiował dziennie 2 kierunki i pracował na 3/4 etatu. Można?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz