Poszukiwanie własnego mieszkania było w naszym przypadku pełne nerwów i stresu. W mieście w którym zdecydowaliśmy zostać się po ślubie najlepsze mieszkania schodzą "na pniu". Mieszkanie, ewentualnie segment kupuje się z reguły na etapie tzw. "dziury w ziemi". Po przejrzeniu wszystkich ofert, odwiedzeniu kilku potencjalnych inwestycji i rozważeniu wszytskich "za" i "przeciw" udało się nam dokonać wyboru.
Czego szukaliśmy?
Oboje z Mężem pochodzimy ze wsi. Jesteśmy bardzo przywiązani do przyrody, w mieście tak naprawdę się meczymy. Ze względów zawodowych musimy jednak mieszkać w mieście lub w jego bliskiej okolicy. Bardzo zależało nam, aby zamieszkać we własnym domu z ogródkiem w jakiejś cichej okolicy, do 10 km od miasta. Niestety, działki w takiej lokalizacji kosztują od 130 do 200 tys. zł. Do tego doszedłby koszt wybudowania domu. W miarę szybko zdecydowaliśmy, że nie chcemy zapłacić komuś tak dużej kwoty za małą działeczkę i postaramy znaleźć się mieszkanie lub mały segment z ogóródkiem.
Mieszkanie z ogródkiem
Po wstępnej analizie dostępnych mieszkań okazało się, że kilku lokalnych deweloperów posiada w swojej ofercie mieszkania na parterze razem z dołączonymi do nich ogródeczkami lub tarasami. Większość z nich miała powierzchnię ok. 20 m2, zdarzyła się jednak perełka o powierzchni nawet 90 m2. W każdym mieszkaniu brakowało nam jednak "tego czegoś". Z jednej strony tanie mieszkanie, ale nieciekawa okolica, z drugiej fajne mieszkanko, ale cena kolosalna ze względu na duży ogródek. Ja mogłam mieszkać w gorszej okolicy, ale mieć większe mieszkanie, Mąż na odwrót.
W końcu znaleźliśmy ofertę, która spodobała się nam obojgu....- mały segment z własnym ogródkiem to było to!
Nasz segment
Segment, który znajdował się w zakresie naszych możliwości finansowych ma powierzchnię ok. 70 m2, parter i piętro, garaż podziemny oraz ogródek o powierzni około 45 m2:) Oferta okazała się spełnieniem naszych marzeń. Segment, nawet tak mały jak nasz, był dla nas namiastką domu.
Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z kredytem podpisaliśmy u notariusza umowę kupna (chyba tak to się nazywało, nie pamiętam już dokładnie). Było to w lipcu 2016 roku, nasz segmencik był już wtedy stawiany).
Nie udało się nam niestety wynegocjować żadnej zniżki, według dewelopera segmenty o takiej powierzchni sprzedają się bez problemu i jeśli nie my, to zdecyduje się na niego ktoś inny:) Nie zostaliśmy również beneficjentami programu "Rodzina na swoim", ponieważ cena za m2 przekraczała dostępne limity.
Czas budowy minął bardzo szybko - w maju 2017 roku odebralismy klucze do naszego mieszkania -domku.
Tym samym rozpoczał się nowy etap w naszym zyciu .......... REMONT, ale o tym w nastęnym wpisie.